Życie uważne i proste zdobywa coraz większa liczbę sympatyków. Często na tę drogę zawracają osoby, które porzuciły towarzyszący im konsumpcjonizm. W pewnym momencie przestały mieć poczucie, że to, co robią, przynosi im szczęście. Być może właśnie jesteś na podobnym etapie i zastanawiasz się, co z tym zrobić.

Slow life, krótko mówiąc, to sposób na życie we własnym tempie i robienie tych rzeczy, które są dla nas naprawdę ważne. Są to rzeczy pozwalające spełniać nam marzenia, zacieśniać relacje z najbliższymi, rozwijać siebie. W myśl filozofii slow life, gromadzenie doświadczeń jest ważniejsze od gromadzenia przedmiotów. Ponadto, kiedy otacza nas dużo rzeczy, nie potrafimy skupić się nad tym, co istotne. Na szczęście panujący chaos można ujarzmić.

Sposobem na uspokojenie swoich myśli w domu jest uporządkowanie go. Nie możemy funkcjonować spokojnie, kiedy o naszą uwagę w każdej chwili walczą dziesiątki przedmiotów. Nawet, jeśli taki stan wydaje nam się naturalny, warto sprawdzić, co stanie się w sytuacji, kiedy tę liczbę zredukujemy kilkukrotnie. Warto sprawdzić, czy dwie lampki nocne do sypialni nie będą mieć przewagi nad mnóstwem małych, oświetleniowych bibelotów.

Światło w slow home

Wbrew pozorom, slow life dotyczy w takim samym stopniu nadmiaru bluzek w szafie, co oświetlenia. Lampy i żarówki są nam potrzebne na co dzień, nie da się ukryć. Jednak ich zbyt duża ilość sprawi, że zaczniemy mieć problemy decyzyjne.

slow homeWłączać lampki nocne do sypialni, żeby poczytać, czy pozostać przy świetle górnym? Może czas już włączyć dekoracyjne oświetlenie, bo zapadł zmrok? Każdy taki dylemat niepotrzebnie zajmuje miejsce w głowie. Nie ma żadnego powodu, by w ogóle się narodził, bo ta kwestia jest tak bardzo marginalna, że zastanawianie się nad nią, to w gruncie rzeczy tracenie czasu. Jednak sam fakt, że powstała, jest skutkiem posiadanych rzeczy (w tym przypadku lamp).

Za ciemno – potrzeba więcej światła. Zbyt jasno – trzeba ograniczyć sztuczne na rzecz naturalnego. To powinna być jedna, w gruncie rzeczy jedyna sprawa związana z oświetleniem, która powinna trapić zwolennika slow life.

Przydatne oprawy oświetleniowe

Zgodnie z tą filozofią, powinno się raczej redukować ilość rzeczy, niż mnożyć je ponad potrzebę. Niemniej, czasami się po prostu nie da. Z jakichś powodów (najpewniej wcześniejszych złych zakupowych decyzji – nie ma co się przejmować, każdy czasami takie podejmuje) nasze lampy nie nadają się do odpowiedniego wykorzystania. Dają mało światła, zbyt mocno przykuwają uwagę stając się głównym punktem w pomieszczeniu, kiedy tego nie chcemy – powodów można mnożyć. Jednak zastanawianie się nad nimi nie jest zbyt produktywne. W końcu w tym samym czasie, dzięki poprzednim doświadczeniom, można wybrać odpowiednią lampę.

W aranżacji zgodnej ze slow life przydadzą się na pewno dwie rzeczy. Duża lampa sufitowa, delikatnie oświetlająca całe pomieszczenie. Najlepiej zawieszona wysoko, lub wpuszczana. Dzięki temu jej obecność nie będzie przytłaczająca i nie będzie przykuwać uwagi.

Poza taką lampą trzeba też funkcjonalnego oświetlenia nad stołem. W końcu zależy nam, by posiłki spędzane z rodziną, czas pracy i nauki były przyjemnością a nie walką z żarówką świecącą ze złej strony albo tuż przy głowie.

Dodatkowe źródło światła powinna pełnić lampa stojąca. Jej mobilność i niewielka ilość zajmowanego miejsca to bardzo duży plus. Źródło światła możemy mieć tam, gdzie naprawdę go potrzebujemy. Rzecz jasna, przydatne będą również lampki nocne do sypialni.

Oczywiście, to są podstawy. Jeśli okaże się, że potrzebujemy czegoś ponad, to w imię wyrzekania się nadmiaru dóbr, nie ma sensu niszczyć sobie wzroku i czuć się niekomfortowo. W końcu slow life polega na tym, żebyśmy sami zapewnili sobie to ostatnie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *